RSS
sobota, 29 stycznia 2011
Przepisy

Placuszki gryczane

Gryka ma to do siebie, ze jest swietnym zrodlem weglowodanow, ma niezbyt wysoki index glikemiczny, a do tego jest bezglutenowa (przy leczeniu pasozytow zaleca sie odstawienie glutenu na jakis czas). Placuszki sa swietnym sposobem na rozpoczecie dnia cieplym sniadaniem.

skladniki:

maka gryczana
2 jaja
ciepla (ja daje goraca) woda

Bialka ubic z odrobina soli na sztywno.
W oddzielnej misce rozdobic zoltka, make i wode. Potem delikatnie wymieszac piane z bialek z ciastem - delikatnie, zeby ciasto nabralo puszystosci. Smazyc na patelni teflonowej (da sie bez oleju), podawac np. z dzemem z fruktoza.

Analogicznie mozna robic placki z maki ryzowej, tylko polecam make z pelnego przemialu (ma nizszy index glikemiczny).

10:53, lamblioza
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 listopada 2009
Lamblioza

Proszę tę stronę stosować jako opis moich dotychczasowych doświadczeń w walce z lambliami, a nie jako wytyczne, co do sposobu leczenia Waszych dzieci. Nie biorę żadnej odpowiedzialności za zastosowanie poniższych sposobów.

Moje dziecko ma robale? To niemożliwe

Moje dziecko miało sińce pod oczami (ja ich nie zauważałam), nieźle jadło (tak mi się wydawało), miało apetyt na słodkie (m.in. soki), ale bez przesady. Do tego czasem łapało infekcje (co dla mnie nie było niczym niezwykłym – własnie zaczęła chodzić do mini-przedszkola). Dziecko chorowało – nie poważnego, przeziębienie, zapalenie ucha (ale niegroźne, obyło się bez podania antybiotyku). W czasie jakiejkolwiek choroby córka miała słaby apetyt, co oczywiście jest normalne i chudła, potem tyła i przy kolejnej infekcji znów chudła.

Aż w końcu dwu letnie i półletnie dziecko w lutym 2009r. ważyło 10,5 kilo. Córka była żywa, trochę marudna (tłumaczyłam to buntem dwulatka), ale w nocy budziła się codziennie z płaczem. Po kilku minutach uspakajania, znów zasypiała. Problemów z układem pokarmowym nie miała żadnych. Brzuch jej nigdy nie bolał, nie miała odparzeń, biegunek itp. Jedyne, co jej dolegało, to alergia na mleko i jego przetwory – reagowała na nie wysypką.

Gdyby nie pediatra córki, który został wezwany do domu, gdyż podejrzewałam zapalenie płuc, myślałabym, że tak po prostu musi być. W międzyczasie zrobiliśmy badania krwi – żelazo było na bardzo niskim poziomie – 23 (norma od 35). Lekarz rozpoznał od razu inwazję pasożytów – lamblie + do tego gratis candidę. Inni forumowicze podają, że ich dzieci miały często problemy ze strony układu pokarmowego, inne bardzo często miały katar, chrypkę, posiły się w nocy. Objawy mogą być bardzo różne.

Skąd lamblie u takiego dzieciaka?

Córka chodziła do mini-przedszkola, wydaje mi się, że właśnie tam je złapała. W październiku zaczęła regularnie chorować i chudnąć.

Kot. Niestety nie odrobaczaliśmy kota, myśląc, że skoro nie wychodzi na dwór i nie je surowego mięsa, nie ma takiej potrzeby. Z resztą, gdybyśmy nawet go odrobaczali, to nic by to nie dało, zwykłe środki nie działają na tego pierwotniaka. Trzeba poprosić lekarza o specjalne leki.

Skąd u kota lamblie? Mogą zostać przyniesione do domu na butach. Kot chodzi po podłodze, liże łapy i połyka cysty.

Inni domownicy. Nie wiemy na 100 proc., od kiedy mieliśmy lamblie. Jeśli jeden domownik je ma, najprawdopodobniej ma je cała rodzina. Wszyscy bowiem używamy tych samych sztućców, tej samej wanny, czy ubikacji.

Pies. Nie mamy psa w domu, ale z literatury wynika, że nawet 50 proc. psów może być zainfekowanych. Trudno jest odrobaczyć cały dom, mając w domu zwierzę. Nie mówię, że jest to niemożliwe, ale prędzej, czy później, inwazja lamblii powróci, najczęściej uodporniona na wcześniej stosowane środki.

Piaskownice. Niestety w większości przypadków to toalety dla niekoniecznie bezpańskich psów. Porządna piaskownica powinna być przykryta! Tak jest w większości przedszkoli – dodatkowo należy w niej często wymieniać piasek. Od czasów lamblii moje dziecko ma zakaz korzystania z publicznych piaskownic – może się bawić w przedszkolu i naszej przydomowej, co do której jestem pewna, że jest zabezpieczona przed zwierzęcymi odchodami. Istnieją też inne drogi zakażenia. Wymieniłam jedynie te, które są najbardziej powszechne. Nieprawdą jest, że lamblioza jest chorobą tropikalną! Aby sie o tym przekonać, wystarczy poczytać na ten temat.

Laboratorium

Z diagnostyką lamblii jest bardzo, bardzo źle. Większość laboratoriów prosi o jedną próbkę kału, tymczasem cysty lamblii wydalane są okresowo. Lepsze laboratoria proszą o 3 probki, zbierane co kilka dni. Ja zbierałam je w systemie 1,3 i 6 dzień, trzymałam je w lodowce – zawinięte w folię aluminiową i owinięte reklamówką.

Jak znaleźć dobre laboratorium?

Forumowicze polecają następującą metodę: należy zadzwonić do lab. i dowiedzieć się, ile próbek kału należy dostarczyć. Jeśli jedną – dajcie sobie spokój, szukajcie innego laboratorium. Jeśli proszą o 3 próbki, nie jest źle, ale trzeba drążyć dalej. Czy czasami znajdują lamblie? Jeśli nie, lub zdarza się to niezwykle rzadko, idźmy do innego laboratorium. Forumowicze polecają najczęściej laboratorium dr Marty Bogdanowicz-Kamirskiej, które mieści się na Saskiej Kępie w Warszawie. Na stronie www.laboratoriumfelix.com znajdziecie wszystkie potrzebne informacje na temat zbierania kału, przechowywania i wysyłki (można przesyłać próbki kurierem).

UWAGA: Wielu lekarzy jednak nie uznaje wyników badań z Felixa, mówiąc, że są niewiarygodne (podobno tam wszystkim wychodzą lamblie). Ja osobiście znam przynajmniej 5 osob (w tym moja mama), którym laboratorium nie wykryło lamblii. Nieprawdziwe jest więc stwierdzenie, że laboratorium wykrywa lamblie u wszystkich badanych.

Lamblie jednak nie wyszły w badaniu. A ja podejrzewam, że są. Co robić?

Ja mam doskonałą metodę na sprawdzenie, czy w organizmie mojego dziecka panoszą się lamblie. Wiadomo, że pierwotniak lubi się zakamuflować – tworzy taką specjalną otoczkę, aby przetrwać niekorzystne czasy, bardzo często chowa się w żółci. Metodę „pobudzania” lamblii odkryłam przypadkiem. Już po przeprowadzeniu pierwszej serii kuracji, po której okazało się, że lamblie zostały wybite, podałam dziecku Rapacholin – było to ósmego dnia przerwy w leczeniu. Podawałam 3 razy dziennie po 1/3 łyżeczki. Uwaga: lek jest ohydny, dzieci go nienawidzą. Znalazłam niezły sposób na obejście tego problemu. Raphacholin ucieram na drobno moździerzem, nasypuję na łyżeczkę odpowiednią porcję i mieszam z jogurtem i dżemem słodzonym fruktozą. W pogotowiu mam kolejną łyżeczkę z dżemem i podaję dziecku do ust, potem następną i jeszcze jedną i podaję dziecku wodę do picia.

10-go dnia dziecku na rękach wyskoczyła charakterystyczna lambliowa wysypka (miała ją przed odrobaczaniem, później także w trakcie leczenia).

W przypadku mojej córki daje to 100 proc. gwarancję, że lamblie są i to niewybite. Warto zebrać potem taką kupę do badania, lamblie, jeśli są powinny wyjść (pod warunkiem, że się je bada w dobrym labie).

Podkreślam, że tak miało miejsce w przypadku mojej córki. Nikomu nie rekomenduję powyższego rozwiązania.

Mam wyniki, co dalej?

Przeczytać forum pasożyty i candida, przekopać informacje na temat leczenia, sprzątania, diety i dopiero wtedy umówić się do lekarza. Najlepiej znaleźć gastrologa, gdyż pediatrzy bardzo często niestety bagatelizują kwestię leczenia.

Najczęściej lekarze jednak:

- nie mówią o diecie w trakcie leczenia,
- nie informują o konieczności solidarnego leczenia członków rodziny (my odrobaczaliśmy nawet opiekunkę), oczywiście nie wszystkie osoby mogą być leczone - np. bardzo małe dzieci, za każdym razem decyzję na temat leczenia powinien podjąć lekarz,
- przepisują niewłaściwe dawkowanie leków (leczenie powinno być przeprowadzone w schemacie: 1 seria, przerwa, 2 seria)
- zapominają o leczeniu kandydozy (przerost candidy), którą przy lambliach ma się gratis

Moją córę prowadził pediatra, który od razu rozpoznał lambliozę i przerost candidy. Namiar mogę podać na priva. Proszę pisać na antyka (małpa)gazeta.pl

Co zrobić w przypadku, gdy lekarz odmawia leczenia?

Szukac innego - najlepiej parazytologa lub gastrologa. Albo znalezc sensownego pediatrę. Są tacy - naprawdę.

Leczenie

Leczenie powinni rozpocząć wszyscy tego samego dnia. Aby leczenie było skuteczne, należy przeprowadzić dwie serie (z ok. tygodniową - dwutygodniowa przerwą). Jednokrotna seria nie wybija pasożytów do końca. Niestety w ulotkach leków np. Macmiroru nie ma ani śladu na temat tego, że leczenie koniecznie trzeba powtórzyć, tak więc lekarze, którzy rzadko leczą lambliozę, nie mają o tym pojęcia. Dodatkowo lamblie często uodparniają się  na stosowane wczesniej leki. Informację na temat przeprowadzenia powtórnej kuracji po krótkiej przerwie, można jednak znaleźć w internecie. Szkoda, ze wielu pediatrów o tym nie wie :(

Leki dla dzieci nie są drogie (zwykle lekarze przepisują Furasolidon), dla dorosłych natomiast są ;( Dlatego polecam zakupy w aptekach internetowych – Macmiror jest w nich dużo, dużo tańszy. Nie należy zapominać o probiotykach! Koniecznie bezcukrowych.

Dieta

Przede wszystkim niskocukrowa, polegająca na zagłodzeniu grzyba i lamblii. Lamblie bowiem pasą się na cukrze. Moja cała rodzina była na diecie Michaela Montignaca, która w skrócie polega na spożywaniu takich produktow, które trzymają w ryzach stały, niski poziom cukru. Bez obawy – dieta jest bardzo smaczna, tylko pracochłonna niestety. Nasza córka na diecie Montignaca przytyła kilka kg (miała niedowagę), a dorośli schudli (mieli nadwagę).

W okresie leczenia należy ograniczyć spożywanie mleka - lamblie je niestety bardzo lubia :( i oczywiście produktów przygotowywanych na bazie drożdży i pleśni (grzyby!). Polecam stronę http://dietamm.com.

Suplementy i odstraszacze

Olej z pestek dyni – ma cudowne właściwości, świetnie naprawia nasz układ pokarmowy, dodatkowo odstrasza pasożyty.

Sok Noni, candinin, citrosept – świetnie tłucze grzyba, którego przy lambliozie dostaje się gratis. Za każdym razem, przed podaniem suplementu należy skonsultować się z lekarzem. Nie biorę żadnej odpowiedzialności za niewłaściwe stosowanie/ dawkowanie leku.

Zioła

Na rynku jest wiele dostępnych ziół – najbardziej popularny jest Balsam Kapucyński. Zanim jednak się go zastosuje należy skonsultować się z producentem i zapytać o dawkowanie i przeciwwskazania. Tutaj także należy robić przerwy w dawkowaniu – lamblie, przypominam, lubią się chować. Producent proponuje 3 tygodnie kuracji, tydzien przerwy i znow 3 tyg. kuracji.

Vitaklenz for Kidz – tabletki ziołowe do ssania, można je zamówić na stronie

http://vitaklenzforkidz.com/. Moja córka ich jeszcze nie stosowała – ale zamierzam wkrótce rozpocząć podawanie. Preparat można zamówić z Australii – im więcej paczek się zamówi, tym niższa cena (uwaga – może być cło!).

Alibaby – preparat czosnkowy dla dzieci w tabletkach. Ja będę podawać go naprzemiennie z Vitaklenz for kidz.

Krzem

Według Nadieżdy Siemionowej, autorki słynnej książki na temat pasożytów, należy zacząć od suplementacji tego pierwiastka. Pasożyty bowiem pożerają krzem w naszym organizmie, co z kolei sprawia, że wszystkie inne pierwiastki są gorzej przyswajane. Jest wiele metod suplementacji krzemu: picie wody krzemowej, glinki białej, jedzenie produktów bogatych w krzem. Ja polecam Maxi Krzem – po trzech tygodniach od jego spożywania zauważyła znaczną poprawę stanu moich paznokci. Moja trzyletnia córka bierze krzem codziennie ½ kapsułki dziennie (mieszane z jogurtem) + dużo wody do popicia. Krzem dużo lepiej się wchłania z wodą. Przed użyciem jakiegokolwiek suplementu, nalezy skonsultować się z lekarzem. Ja nie podaję mojej córce żadnych leków/ dodatków/ ziół itp. bez zgody jej pediatry - i Wam radze robic to samo :)

Sprzątanie.

Należy bezwzględnie wyparzyć te zabawki, które dziecko miało w buzi. Wyparzyć, gdyż lamblie są wyjątkowo odporne na temperaturę – w sprzyjających warunkach mogą przeżyć nawet pół roku. To, czego nie da się wyparzyć, uprać w bardzo gorącej temperaturze (minimum 70 stopni), należy przeprasować.

Oto najbardziej skuteczne metody odlambliania mieszkania i znajdującego się w nim wyposażenia:

1)      Przelać wrzątkiem.

2)      Uprać w temperaturze minimum 70 stopni .

3)      Wysuszyć w suszarce bębnowej (np. suszarki firmy Elektrolux suszą w temp. 130 stopni, przy obniżonej temp. w 85 stopniach).

4)      Przeprasować żelazkiem, najlepiej na najwyższej temperaturze z włączoną opcją para wodna.

5)      Naczynia należy przelać wrzątkiem, lub jeszcze raz umyć w zmywarce nastawiając na odpowiednią (wysoką temperaturę – ja nastawiam zawsze 70 stopni, nic nie myję recznie).

Nie wszystko jednak da się wyparzyć i przeprasować. Co wtedy?

Książki

1)      Gdy dziecko jest małe, i istnieje ryzyko, że miało niemal wszystkie książeczki w buzi, należy je… albo wszystkie przeprasować (kartki oddzielnie), albo odłożyć na pół roku na strych i zajrzeć po nich wtedy, gdy cysty lamblii zginą. Mrożenie konserwuje cysty – niestety.
Jesli dziecko jest starsze i nie trzyma ksiazek w buzi, nie ma co sie wygłupiac :)

2)      Tłumaczyć dziecku, ze książki należy szanować i że absolutnie nie wolno barć do buzi – moja dwulatka bardzo szybko zrozumiała, że gdy tylko wezmie książkę do buzi, ta będzie od razu schowana.

Dywany, wykładziny, narzuty

1)      Ja pozbyłam się wszystkich dywanów – drewnianą podłogę czyści się o wiele łatwiej. Należy ją dokładnie odkurzyc i umyć bardzo często zmienianą szmatą (nalepiej wyparzać w gorącej wodzie)

2)      Wszystkie narzuty, jakich używam w domu doskonale się piorą w 60 stopniach, a potem w zależności od czasu/ chęci, albo je przeprasowuję, albo wrzucam do suszarki bębnowej i suszę w temperaturze 85 stopni.

3)      Niezdejmowanym pokrowcom mówię nie. Wszystko musi się zdjąć i uprać. I dodatkowo nie ma prawa się skurczyć w suszarce, ew. podczas prania w wysokiej temperaturze

Ubikacja

Najlepsze jest przelewanie wrzątkiem. Domestos może wybić lamblie, ale ja nie mam co do tego pewności. Poza tym niestety chemikalia śmierdzą i mogą bardzo podrażniać nasz układ oddechowy. Ja regularnie przelewam sedes wrzatkiem, i to najlepsze moim zdaniem rozwiązanie.

W miejscach publicznych polecam korzystanie z nakładek higienicznych na sedes. Można je zamówić w Internecie w sklepie http://www.flesz.net.pl/index.php?strona=home

Środki czystości

Najlepsze jest mydło antybakteryjne z dozownikiem – a już idealne, takie na podczerwień (kiedyś było do nabycia w sklepach Tchibo). Im rzadszy kontakt z dozownikiem, tym lepiej.

Można też je nabyć w sklepie http://www.flesz.net.pl/index.php?strona=home (także mydło antybakteryjne).

Do wycierania polecam… pieluchy tetrowe, prane w 60 stopniach, a potem przeprasowywane, lub od razu w 90 stopniach, bardzo dobre są też jednorazowe ręczniki.

Klamki

Klamki są siedliskiem wszelkiego brudu, niestety nie wszyscy myją po sobie dokładnie ręce. Ja nauczyłam się zamykać klamki łokciem – co gorąco wszystkim polecam. Polecam także przelewanie wrzątkiem - ja tak robię regularnie.

Zabezpieczenia na przyszłość

Bardzo rygorystycznie pilnuję, aby wszystkie rzeczy, które są świeżo uprane i uprasowane, były odseparowane od pozostałych.

Po przyjściu dziecka z przedszkola, myję mu dokładnie ręce, tyłek, ubranie zdejmuję (łącznie z bielizną i skarpetkami) i odkładam do pranie.

Regularnie zmieniam pościel – po minimum dwóch tygodniach. Mam oddzielne ręczniki do twarzy i do tyłka, wszystkie są prane w b. wysokich temperaturach. W razie generalnych porządków piorę tylko te rzeczy, w których dziecko chodziło po domu (jest ich niewiele, bo piorę na bieżąco). Ręczniki zmieniam co 2-3 dni.

Polecam regularne pranie pluszaków w temp. 90 stopni (ew. suszenie w suszarce bębnowej).

I przygotować się na ponowną inwazję...

17:36, lamblioza
Link Komentarze (7) »